Ile razy już to było gdy patrzyłam na niego jak gra. Zawsze z ukrycia, zawsze tak aby mnie nie widział, a tak abym widziała jego uśmiech gdy wygrywa razem ze swoim przyjacielem. W sumie nawet nie wiem czemu się ukrywam, przecież jesteśmy parą.... To tylko pojęcie. Prawda jest trochę inna. Mianowicie wyznałam mu uczucia, a ten spalił większego buraka niż ja (tego się nie spodziewałam), odpowiedział na moje uczucia tym samy, ale z tego wyszło widać. Jesteśmy parą, a nią nie jesteśmy.
Przez te moje rozmyślenia wychyliłam się poza drzewo i mnie zobaczył. Uśmiechnął się i podszedł mnie pocałować. Tego się nie spodziwałam, jak nigdy. Jest nieśmiały w tych sprawach, ale żeby przy kimś i to w parku. Kiedy zerknąłem w bok dowiedziałam się czemu, mój chłopak to robi. Tam stoi Aomine Daiki. Jego odwieczny rywal (od kiedy się spotkali, jest już w 3 liceum). Pewnie chciał mu coś udowodnić. Mimo, że mnie wykorzystał, podobało mi się to. W końcu pocałował mnie gdzieś indziej niż w ciemnym kącie. Dla miny Ahomine mogłam zrobić to jeszcze raz. Była wręcz bez cena. Tak bardzo oddawała to co się dzieje w jego głowie, To niedowierzanie, że taki głupek jak mój ukochany znalazł dziewczynę.
-No, no Bakagami, niezłą laseczkę sobie znalazłeś. Tylko szkoda, że nie ma większych-jedno znacznie pokazał, że chodzi mu o moje piersi. Tym mnie zirytował, miała mały kompeleks na punkcie mojego biustu, a mianowicie, nie był ona zbyt duży.
-Szkoda, że ty jeszcze, żadnej sobie nie znalazłeś. Pewnie nadal jesteś prawiczkiem, pewnie też masz pierwszy pocałunek-trochę kłamałam, bo ja i Taiga, też tego nie robiliśmy, no chyba, że ja o czymś nie wiem. Ale raczej, nie był by takim wstydnioszkiem, gdyby to zrobił z kimś innym niż mną.
-Skąd...-Ahomine szybko urwał mówienie dalej, wiedziałam, że trafiłam w sedno. Należałam do "wywiadu" Seirin, innymi słowy byłam menadżerką klubu koszykarskiego.
-Przecież to wiadome. Taiga idziemy?
-Pewnie-powiedział, wziął swoją torbę i moją (zawsze ją bierze). Złapał mnie za rękę (o dziwo), ruszyliśmy w stronę jego mieszkania. To było moje kolejne zdziwienie. Rzadko tam chodzi, on wolał mój dom, bo tam zawsze ktoś był.
Nie protestowałam i poszłam za nim. W sumie mogły być dwie opcje. Jedna, że chce mi coś zrobić do jedzenia, a na myśl o drugiej paliłam buraka. Choć raz ja od naszego prawie rocznego związku spaliłam ładnego dojrzałego buraczka. Zaraz roku, przecież... to dzisiaj zaczeliśmy ze sobą chodzi. Dokładniej tego dnia rok temu. Uśmiechnęłam się na to. W końcu jest nastolatkiem i wytrzymał ze mną rok, w sumie tylko przy nie winnych pocałunkach. Raz posuneliśmy się troszkę za daleko, było to na imprezie pożegnalnej zeszłej trzeciej klasy. Do niczego nie doszło tylko, był to najbardziej namiętny pocałunek jaki miałam. Było w nim też mnustwo pożądania.
Kiedy wszliśmy do mieszkania, przeżyłam nie mały szok. Cały salon był w moich ulubionych kwiatach. Na stoliku obok kanapy była uroczysta kolacja, Aż głupio mi się zrobiło, że jestem w szkolnym mundurku. To był najwspanialszy prezent jaki mogłam dostać. Kiedy się tak zachwycałam poczułam czyjeś ręce na mojej tali. Były mi to dobrze znane ręce, które tak kochałam, jak posiadacza ich. Obróciłam się do ukochanego przodem i poczułam taki sam pocałunek jak w czasie tamtej imprezy. Tyle, że byliśmy trzeźwi. Całkowicie. Jedyne co działo odurzająco to jego usta. Wręcz się rozpływałam w jego ramionach. Było to cudowne uczucie.
-Dziękuje, że wytrzymałaś ze mną rok. Mimo mojej chorobliwej nieśmiałości w tych sprawach-to powiedział kiedy się od siebie oderwaliśmy. Poczułam jeszcze pocałunek na swoim czole. Było to takie uroczę.
-Ja dziękuje, że ty mnie kochasz, mimo tego wszystkiego-powiedziałam i głaskałam jego policzki. Był tak wysoki, że delikatnie się nachylał do mnie. Pocałował wnętrze mojej ręki i mnie pocałował znowu. Oddałam mu ten pocałunek.
Po naszym całowaniu, zjedliśmy cudowną kolację. Taiga tak dobrze gotował, że już za pierwszym razem gdy spróbowałam jego dań, powiedziałam, że to on gotuje w przyszłości. Tak już tak daleko myśleliśmy. W sumie było nam dobrze i kochaliśmy się. Więc co się dziwić.
Potem doznałam szoku, bo siedząc wtulona w niego, oświadczył mi się. Nie mogłam w to uwierzyć i siedziałam chyba z 10 minut bez ruchu patrząc na czerwony pierścionek i na niego. Tym samym dawałam mu niepewność, ale w końcu rzuciłam się mu na szyję i powiedziałam to magiczne słowo. Na Taige zadziałało jak zapalnik, bo mnie pocałował i powalił na kanapę.
~~~~~~
Resztę sobie dopiszcie. To moja pierwsza taka historia i coś na rozruszanie tego bolga. Za błędy przepraszam, lubię pisać i robię wszystko aby było lepiej. Krytykę przyjmuję. Oczywiście komentujcie. Nie piszę tylko z Kuroko, ale i penie z innych aniem. Możecie dawać paringi z którymi na pisać. Czekam na propozycje.
Natsu~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz