To czego się nie zapomina
Kagami Taiga płeć kobieta, lat 16, miseczka... Tego się jeszcze nikt nie wie, albo nie chce mi zdradzić tej jakże miłej informacji. Ma czerwone krótkie włosy i kurwa podwójne brwi. Myślałem, że dziewczyny dziewczyny je sobie depilują czy inna cholera. Nie ważne. Do koloru włosów pasują jej oczy, również czerwone. Było dość ciekawe, choć sam mam ciemne włosy i pasujące do nich granatowe oczy. Ale nie o mnie mowa, tylko o tej pannie, która specjalnie przyszła dla klubu koszykówki. Pech, chciał, ze damska drużyna się rozpadła i biedna musiała dołączyć do innego klubu, bo żadna dziewczyna nie chciała stworzyć z nią nowej drużyny. Tym bardziej nie znajdzie opiekuna czy trenera dla tego co chciał stworzyć.
W sumie największy szok z tą osobą, której miseczki jeszcze nie mogłem rozgryźć. Nosi chyba na mundurku bluzę starszego brata. Ale wracając, mój największy szok był kiedy pojawiła się w naszym, czyli męskim klubie koszykówki. Kolejny mój zgon był kiedy powiedziano nam, że będzie z nami trenować. Ja się z tym nie zgadzałem. W sumie miałem kilka powodów aby tego się trzymać. W końcu to dziewczyna, a my jesteśmy męskim klubem. Tyle w tym dobrze, że nie będzie grać w meczach, w sumie jest liga mieszana, ale jakoś wolimy się trzymać tej naszej. Plus było by to urażenie naszej męskiej dumy, że dziewczyna musi nam pomagać, nie ma co. To by było bardzo straszne. Choć mieszany turniej, aż się rozmarzyłem na temat tego zjawiska, które ma mało spotkań, bo mało która drużyna się na to godzi.
Moje rozmyślanie przerwano kiedy ta nowa byłą przy piłce/ Nie dość, że szybka to i zwiała. Ciekawe jaka by.... Chwila Daiki, wróć i nie zapędzaj się za bardzo.
Mój kolejny pomysł związany z nią padł, kiedy ta rzuciła do kosza, zrobiła wsad z taką obroną. Drużyna najwyraźniej coś w niej widziała, kiedy dla mnie była ciekawym obiektem do obserwacji i sprawdzenia czegoś. Kagami była niewielka i ograniczała się do tego co powiedziała na przedstawieniu się. Czyli jednak nic nie wiedziałem, ale muszę żyć dalej, ale i tak chce o niej wiedzieć wszystko.
-Kagami-san, jesteś niesamowita-powiedział nasz nowy kapitan. W sumie była cicha i nie mówiła za wiele. ale czy tylko dla mnie są to pozory i to wielkie.
-Tak, przepraszam-powiedział cicho Sakurai.
Znowu odpowiedziała nam cisza. Wakamatsu zaczął się już denerwować. Chciałem zobaczyć co potrafi zrobić dziewczynie, choć pewnie jest tego niewiele. Bo Sastuki ich zabije, jeśli choć ruszą naszą nową koleżankę.
-Ta...-teraz od przywitania, po raz pierwszy usłyszałem jej głos i zaraz był śmiech. -Ale jestem głodna. Trening będzie jeszcze długo?-ona mówiła co jej ślina przyniesie na język. Zaraz mnie zamurowało bo podała mi piłkę.
-Aomine, prawda? Zagramy?
-Pewnie-może w końcu ktoś jest wart mojej uwagi. Ważne by gra była dobra. Chwila raczej ona, bo gra w sama w sobie mnie nie obchodzi, tylko silni przeciwnicy. Nawet dla dziewczyny nie istnieje taryfa ulgowa.
Zaczeła się nasza zabawa. Ona przeciwko mi, a ja przeciwko jej. Reszta drużyny zeszła z boiska, abyśmy grali tylko na jednej połowie. W sumie zapowiada się ciekawe jeden na jednego. Pewnie będzie zawzięta walka między nami, a wygram ja. W końcu tylko ja mogę sienie pokonać.
W trakcie całego one on one, piłkę miała kilka razy. a cała konkurencja skończyła się jak przewidywałem, wygrałem i nie ma na mnie mocnych. Ona siedziała na ziemi ciężko dysząc i patrząc się na swoje kolana/ Chyba o coś się martwiła. Teraz mi wpadło do głowy, czemu zmieniła szkołę w połowie drugiej klasy. Nauczyciel jak zwykle takich rzeczy nie mówił, a teraz głucha cisza.
Poszedłem do szatni, zostawiając ją tak jak siedziała. Co ja jakiś pieprzony dżeltelmen? No ludzie. Póki nie dowiem się jaki ma biust nie pomogę jej nie ma bata. Muszę wiedzieć. Ale zboczeńcem jestem i świadomie się do tego przyznaje.
Nawet nie wiem kto jej pomógł bo wszyscy zeszli się do szatni. Ja już wychodziłem i moim kolejnym zdziwieniem było, że ona skończyła się przebierać jako pierwsza. W sumie miała mokre włosy, czyli wzieła prysznic. Kolejnym zdziwieniem do kolekcji było to, że rozmawiała z osobą z innej szkoły. A ja cholera znam ten pieprzony uniform. To był mundurek Seirin, oni mają tylko takie w całym Tokio. Teraz przynajmniej znam jej wzrost. Na oko to 170 cm. Bo rozmawiała z moim przyjacielem z liceum i on miał wzrost przeciętnego Japończyka, jak nie niższy. Kuroko ma 168 cm. Nie wiem czemu, ale podeszłem do nich. Moje uszy załapały ich rozmowę.
-Kuroko zabierz ode mnie tą kupę pcheł!-głos dziewczyny było chyba słychać po drugiej stronie szkoły. Cóż była dziwna, na psy przecież dziewczyny lecą, tak samo jak na młodsze rodzeństwo. Ta moje doświadczenie.
-Kagami-san nie masz serca, on jest uroczy-powiedział monotoniczny głos, patrząc na szczenika. -Nie rozumiem czemu się boisz i czemu zmieniłaś szkołę. Twoje kolana w cale nie są w takim złym stanie.
-Mój ojciec to bokser. Przecież wiesz, że ma wpływ na takie rzeczy. Przeniósł mnie pod przymusem-była wyraźnie smutna.
Już wiadomo czemu ją wszyscy znają. Kagami Ran zawodowy Kikbokser., z znany tego, że życie zawodowe przeniósł do prywatnego. Kilka lat temu, chyba z 9-10, przeniósł z rodziną do Ameryki. Miał dziecko. Mój ojczym jest, a raczej, był jego wielkim danem, ale ona jest jego córką? Nazwisko się zgadza, ale wygląd. Przecież ona nawet nie jest do niego podobna.
-Czemu nie prosisz o pomoc swojej matki?-spytał się spokojnie, mój stary znajomy.
-Nie przypominaj mi o niej!-coś się kroiło i to nie cisto. Byłem ciekaw o co chodzi i to bardzo. Przecież tu chodzi o mój nowy obiekt badań. Zadko się zdarza, że ktoś mnie zainteresuje tak bardzo jak ona.
-Dobrze rozumiem. Chodź i nie rób scen. Nie chcesz z sytuacji z Seirin-patrzył jej swoimi spokojnymi oczami. Ale cholera nie wiem, czy na biust czy na twarz. Tego moja wiedza nie sięga, ale znalazłem źródło informacji. Pewnie będzie dość przydatne.
Kiedy ruszyli ja poszedłem za nimi. Kierowali się w stronę, baru gdzie Tetsu pieje swoje waniliowe shekey, nadal nie mogę zrozumieć czemu on to pije w takich ilościach, Kiedy usiedli, zająłem miejsce nie daleko i udawałem zwykłego klienta jedzącego zestaw. Z tego szpiegowania są plusy, nie muszę jeść w domu. Zerknąłem na nich i aż zaksztusiłem się colą. To serio dziewczyna ma ponad 20 burgerów na tacy. Kto normalny tyle zje. Jeszcze jej figura, Coś mi się nie zgadzało. Nawet ja na wielkim głodzie zjem góra 8, a Murasakibara może, chwila on je w większości słodycze.
Po jakimś czasie rozeszli się z Kagamim. Każdy poszedł w swoją stronę. Ona w stronę apartamentów, a on do swojego domu. Ale najpierw podszedł do mnie, ukrywałem się za krzakami.
-Aomine-kun, nie ładnie jest podglądać randki-oboje wiemy, że w tym momencie kłamał.
-Byłem ciekaw co robisz z moją koleżanką z klasy-stanąłem obok niego. -A teraz chce się o niej troszkę dowiedzieć.
-Nic Ci nie powiem. To moja przyjaciółka i jak jej brat się dowie, to nie żyje. Wiesz nasz As. Są bliźniakami. Nie skojarzyłeś po nazwisku i wyglądzie?
-Czekaj oni mają identyczne imię-byłem w małym szoku, nie powiem.
-Kagami Tora. Tak się nazywa. Znaczy to samo, ale pisze się inaczej.-poprawił mnie.-Kagami-kun, prosił mnie abym po nią przyszedł. Czego się nie robi dla swojego chłopaka.
Teraz to mnie zamurowało. Oni są razem?! To nie możliwe. Chwila, to nie jest ważne. Moimi piorytetem jest się kim jest ta cholerna dziewczyna. To teraz jest ważne, nie jej brat gej, który jest teraz moim przyjacielem.
-Na razie, pomińmy to,że jesteś z tym idiotą. Mów mi o co chodzi z tą dziewczyną-próbowałem być spokojny.
-Przykro mi, nie mogę. Taiga-kun jest teraz w Ameryce, i ja jej pilnuje. Pilnowanie, równa się z tobą. Wiemy, że byś ją chciał. Nie tylko przez jej miseczkę-powiedział i bez pożegnania sobie poszedł. Ja nie odpuszczę tak łatwo, nie tym razem.
-Ciekawe, co się stanie jak cała szkoła dowie się o jej pochodzeniu-wyjąłem telefon, byłem gotowy to napisać na szkolnym blogu.
-Ani się waż to robić-poczułem tak bardzo znane mi uczucie, jego palców pod moimi żebrami. Wiem jedno kiedyś on umrze z mojej ręki. To jest w 100% pewne.
-Czemu mi zabraniasz? W końcu nikt nie będzie wiedział, że to o niej, no póki sama się nie przyzna.
-Mówił nie rób tego. Dobrze Ci radę, źle się to dla ciebie skończy-ten upierał się nadal przy swoimi.
-A ja mam to gdzieś-pewnie dalej by szła nasza dyskusja, która nie miała sensu, gdyby nie pojawił się ktoś. Mianowicie obiekt tej całej debaty.
-Nie ma sensu o tym gadać. Bo i tak to nic nie da, Aomine. Kuroko to słodkie co robisz. ale mnie nie obchodzi, mam wywalone na moją rodzinę, no nie licząc Taigi-mówiła spokojnie. Teraz zobaczyłem jej uśmiech. Śliczny. Cholera gdzie ja miałem oczy.
-Wiem to, ale...-Tetsu chciał iść w zaparte, co było dziwne. Ona miała własne zdanie.
-To odpuść. Wiem, że Taiga mnie chroni, ale nie ma po co-przytuliła go delikatnie. -Wiesz cieszę się.że brat znalazł takiego chłopaka. Idealnie do niego pasujesz. Jak być był wolny, sama bym do ciebie zarwała-pocałowała go w policzek i to przy mnie.. Ona nie ma czegoś takiego jak patrzenie na społeczeństwo. Już wiem, że robi wszystko po swojemu.
-Przykro mi kocham tylko Kagami'ego-kun. Ja już idę-pożegnał się z nami i zniknął jak ma w swoim zwyczaju.
-Ja też już pójdę. Do zobaczenie Aomine-powiedziała i poszła znowu w tą samą stronę. Ja za nią. W sumie szedłem w tą samą stronę. W szkole dostałem wiadomość od mamy, że chce aby mój ojczym mnie poznał i ja jego dzieci. Wiem, że ma dwójkę mniejwięcej w moim wieku.
Szedłem tak spokojnie, czasem na nią zerkając, miała długie włosy, które były teraz związane w kitkę. Zaraz sobie coś uświadomiłem. Idę z nią w tą samą stronę. Skręcam do tego samego bloku i tam stoi moja matka. Nie chwila to nie możliwe, aby moim nowym rodzeństwem była ta dwójka. W sumie nie winiłem o to matki. Od dobrych 10 lat jest w przelotnych związkach, no od kiedy dowiedziała się, że ojciec zginął. Czyli w dzień rozpoczęcie prze ze mnie nauki w szkole. Ja braku ojca nie odczuwałem, może dlatego wyrosłem na to coś czym jestem. Ona odczuwała brak kogoś kogo może pokochać inną miłością niż do syna.
Aomine Daiki, lat 17 dowiedział się dzisiaj, że wszystko jest możliwe. Bo cholera przede mną stoi dwójka osób o nazwisku Kagami. Są do siebie tak podobni, że pewnie jak by byli dziećmi nie rozpoznał bym ich. I to wiem. Bo ma ją wspólne zdjęcie jako dzieci. Wyglądali identycznie. Miałem ochotę zwiać stąd gdzie pieprz rośnie.
Taiga wrócił do kuchni, moja mama rozmawiała z Torą, a ja miałem z jej ojcem. Nosz cholera lepiej być nie mogło.
Zaraz siedzieliśmy przy wspólnym stole. W 5. Nasi rodzice o czymś rozmawiali. Ja się ciekawiłem, kto się przyzna pierwszy do naszej znajomości. Tora jadła spokojnie to co przygotował jej brat. Sam Taiga się czym bardzo denerwował, i cholera ja nie wiem czy.
-Tak więc-odezwał się chłopak mojej mamy. Są w tym samym wieku i wyglądają, że znają się od zawsze. -Pobieramy się-cóż reakcja naszej trójki była podobna. Ja i Tora się zakrztusiliśmy, a Taiga prawie wypluł cole, którą akurat pił.
-Co proszę?!-wyrwało się naszych gardeł.
~~~
Wróciłem z nowym opowiadaniem. W sumie nie wiem nic o rodzinie Aomine, wiem tyle, że Kagami ma ojca. Więc dorobiłam mu siostrę, która... no cóż jak kto każdy Kagami. Liczę, że miło się czytało. Dajcie znać czy się podobało. Możecie też powiedzieć, co chcecie przeczytać lub też dać pomysł do tego. Tytuł jest aporopos jednej rzeczy, która dopiero co wyjdzie.
~~Natsu :*
Moje rozmyślanie przerwano kiedy ta nowa byłą przy piłce/ Nie dość, że szybka to i zwiała. Ciekawe jaka by.... Chwila Daiki, wróć i nie zapędzaj się za bardzo.
Mój kolejny pomysł związany z nią padł, kiedy ta rzuciła do kosza, zrobiła wsad z taką obroną. Drużyna najwyraźniej coś w niej widziała, kiedy dla mnie była ciekawym obiektem do obserwacji i sprawdzenia czegoś. Kagami była niewielka i ograniczała się do tego co powiedziała na przedstawieniu się. Czyli jednak nic nie wiedziałem, ale muszę żyć dalej, ale i tak chce o niej wiedzieć wszystko.
-Kagami-san, jesteś niesamowita-powiedział nasz nowy kapitan. W sumie była cicha i nie mówiła za wiele. ale czy tylko dla mnie są to pozory i to wielkie.
-Tak, przepraszam-powiedział cicho Sakurai.
Znowu odpowiedziała nam cisza. Wakamatsu zaczął się już denerwować. Chciałem zobaczyć co potrafi zrobić dziewczynie, choć pewnie jest tego niewiele. Bo Sastuki ich zabije, jeśli choć ruszą naszą nową koleżankę.
-Ta...-teraz od przywitania, po raz pierwszy usłyszałem jej głos i zaraz był śmiech. -Ale jestem głodna. Trening będzie jeszcze długo?-ona mówiła co jej ślina przyniesie na język. Zaraz mnie zamurowało bo podała mi piłkę.
-Aomine, prawda? Zagramy?
-Pewnie-może w końcu ktoś jest wart mojej uwagi. Ważne by gra była dobra. Chwila raczej ona, bo gra w sama w sobie mnie nie obchodzi, tylko silni przeciwnicy. Nawet dla dziewczyny nie istnieje taryfa ulgowa.
Zaczeła się nasza zabawa. Ona przeciwko mi, a ja przeciwko jej. Reszta drużyny zeszła z boiska, abyśmy grali tylko na jednej połowie. W sumie zapowiada się ciekawe jeden na jednego. Pewnie będzie zawzięta walka między nami, a wygram ja. W końcu tylko ja mogę sienie pokonać.
W trakcie całego one on one, piłkę miała kilka razy. a cała konkurencja skończyła się jak przewidywałem, wygrałem i nie ma na mnie mocnych. Ona siedziała na ziemi ciężko dysząc i patrząc się na swoje kolana/ Chyba o coś się martwiła. Teraz mi wpadło do głowy, czemu zmieniła szkołę w połowie drugiej klasy. Nauczyciel jak zwykle takich rzeczy nie mówił, a teraz głucha cisza.
Poszedłem do szatni, zostawiając ją tak jak siedziała. Co ja jakiś pieprzony dżeltelmen? No ludzie. Póki nie dowiem się jaki ma biust nie pomogę jej nie ma bata. Muszę wiedzieć. Ale zboczeńcem jestem i świadomie się do tego przyznaje.
Nawet nie wiem kto jej pomógł bo wszyscy zeszli się do szatni. Ja już wychodziłem i moim kolejnym zdziwieniem było, że ona skończyła się przebierać jako pierwsza. W sumie miała mokre włosy, czyli wzieła prysznic. Kolejnym zdziwieniem do kolekcji było to, że rozmawiała z osobą z innej szkoły. A ja cholera znam ten pieprzony uniform. To był mundurek Seirin, oni mają tylko takie w całym Tokio. Teraz przynajmniej znam jej wzrost. Na oko to 170 cm. Bo rozmawiała z moim przyjacielem z liceum i on miał wzrost przeciętnego Japończyka, jak nie niższy. Kuroko ma 168 cm. Nie wiem czemu, ale podeszłem do nich. Moje uszy załapały ich rozmowę.
-Kuroko zabierz ode mnie tą kupę pcheł!-głos dziewczyny było chyba słychać po drugiej stronie szkoły. Cóż była dziwna, na psy przecież dziewczyny lecą, tak samo jak na młodsze rodzeństwo. Ta moje doświadczenie.
-Kagami-san nie masz serca, on jest uroczy-powiedział monotoniczny głos, patrząc na szczenika. -Nie rozumiem czemu się boisz i czemu zmieniłaś szkołę. Twoje kolana w cale nie są w takim złym stanie.
-Mój ojciec to bokser. Przecież wiesz, że ma wpływ na takie rzeczy. Przeniósł mnie pod przymusem-była wyraźnie smutna.
Już wiadomo czemu ją wszyscy znają. Kagami Ran zawodowy Kikbokser., z znany tego, że życie zawodowe przeniósł do prywatnego. Kilka lat temu, chyba z 9-10, przeniósł z rodziną do Ameryki. Miał dziecko. Mój ojczym jest, a raczej, był jego wielkim danem, ale ona jest jego córką? Nazwisko się zgadza, ale wygląd. Przecież ona nawet nie jest do niego podobna.
-Czemu nie prosisz o pomoc swojej matki?-spytał się spokojnie, mój stary znajomy.
-Nie przypominaj mi o niej!-coś się kroiło i to nie cisto. Byłem ciekaw o co chodzi i to bardzo. Przecież tu chodzi o mój nowy obiekt badań. Zadko się zdarza, że ktoś mnie zainteresuje tak bardzo jak ona.
-Dobrze rozumiem. Chodź i nie rób scen. Nie chcesz z sytuacji z Seirin-patrzył jej swoimi spokojnymi oczami. Ale cholera nie wiem, czy na biust czy na twarz. Tego moja wiedza nie sięga, ale znalazłem źródło informacji. Pewnie będzie dość przydatne.
Kiedy ruszyli ja poszedłem za nimi. Kierowali się w stronę, baru gdzie Tetsu pieje swoje waniliowe shekey, nadal nie mogę zrozumieć czemu on to pije w takich ilościach, Kiedy usiedli, zająłem miejsce nie daleko i udawałem zwykłego klienta jedzącego zestaw. Z tego szpiegowania są plusy, nie muszę jeść w domu. Zerknąłem na nich i aż zaksztusiłem się colą. To serio dziewczyna ma ponad 20 burgerów na tacy. Kto normalny tyle zje. Jeszcze jej figura, Coś mi się nie zgadzało. Nawet ja na wielkim głodzie zjem góra 8, a Murasakibara może, chwila on je w większości słodycze.
Po jakimś czasie rozeszli się z Kagamim. Każdy poszedł w swoją stronę. Ona w stronę apartamentów, a on do swojego domu. Ale najpierw podszedł do mnie, ukrywałem się za krzakami.
-Aomine-kun, nie ładnie jest podglądać randki-oboje wiemy, że w tym momencie kłamał.
-Byłem ciekaw co robisz z moją koleżanką z klasy-stanąłem obok niego. -A teraz chce się o niej troszkę dowiedzieć.
-Nic Ci nie powiem. To moja przyjaciółka i jak jej brat się dowie, to nie żyje. Wiesz nasz As. Są bliźniakami. Nie skojarzyłeś po nazwisku i wyglądzie?
-Czekaj oni mają identyczne imię-byłem w małym szoku, nie powiem.
-Kagami Tora. Tak się nazywa. Znaczy to samo, ale pisze się inaczej.-poprawił mnie.-Kagami-kun, prosił mnie abym po nią przyszedł. Czego się nie robi dla swojego chłopaka.
Teraz to mnie zamurowało. Oni są razem?! To nie możliwe. Chwila, to nie jest ważne. Moimi piorytetem jest się kim jest ta cholerna dziewczyna. To teraz jest ważne, nie jej brat gej, który jest teraz moim przyjacielem.
-Na razie, pomińmy to,że jesteś z tym idiotą. Mów mi o co chodzi z tą dziewczyną-próbowałem być spokojny.
-Przykro mi, nie mogę. Taiga-kun jest teraz w Ameryce, i ja jej pilnuje. Pilnowanie, równa się z tobą. Wiemy, że byś ją chciał. Nie tylko przez jej miseczkę-powiedział i bez pożegnania sobie poszedł. Ja nie odpuszczę tak łatwo, nie tym razem.
-Ciekawe, co się stanie jak cała szkoła dowie się o jej pochodzeniu-wyjąłem telefon, byłem gotowy to napisać na szkolnym blogu.
-Ani się waż to robić-poczułem tak bardzo znane mi uczucie, jego palców pod moimi żebrami. Wiem jedno kiedyś on umrze z mojej ręki. To jest w 100% pewne.
-Czemu mi zabraniasz? W końcu nikt nie będzie wiedział, że to o niej, no póki sama się nie przyzna.
-Mówił nie rób tego. Dobrze Ci radę, źle się to dla ciebie skończy-ten upierał się nadal przy swoimi.
-A ja mam to gdzieś-pewnie dalej by szła nasza dyskusja, która nie miała sensu, gdyby nie pojawił się ktoś. Mianowicie obiekt tej całej debaty.
-Nie ma sensu o tym gadać. Bo i tak to nic nie da, Aomine. Kuroko to słodkie co robisz. ale mnie nie obchodzi, mam wywalone na moją rodzinę, no nie licząc Taigi-mówiła spokojnie. Teraz zobaczyłem jej uśmiech. Śliczny. Cholera gdzie ja miałem oczy.
-Wiem to, ale...-Tetsu chciał iść w zaparte, co było dziwne. Ona miała własne zdanie.
-To odpuść. Wiem, że Taiga mnie chroni, ale nie ma po co-przytuliła go delikatnie. -Wiesz cieszę się.że brat znalazł takiego chłopaka. Idealnie do niego pasujesz. Jak być był wolny, sama bym do ciebie zarwała-pocałowała go w policzek i to przy mnie.. Ona nie ma czegoś takiego jak patrzenie na społeczeństwo. Już wiem, że robi wszystko po swojemu.
-Przykro mi kocham tylko Kagami'ego-kun. Ja już idę-pożegnał się z nami i zniknął jak ma w swoim zwyczaju.
-Ja też już pójdę. Do zobaczenie Aomine-powiedziała i poszła znowu w tą samą stronę. Ja za nią. W sumie szedłem w tą samą stronę. W szkole dostałem wiadomość od mamy, że chce aby mój ojczym mnie poznał i ja jego dzieci. Wiem, że ma dwójkę mniejwięcej w moim wieku.
Szedłem tak spokojnie, czasem na nią zerkając, miała długie włosy, które były teraz związane w kitkę. Zaraz sobie coś uświadomiłem. Idę z nią w tą samą stronę. Skręcam do tego samego bloku i tam stoi moja matka. Nie chwila to nie możliwe, aby moim nowym rodzeństwem była ta dwójka. W sumie nie winiłem o to matki. Od dobrych 10 lat jest w przelotnych związkach, no od kiedy dowiedziała się, że ojciec zginął. Czyli w dzień rozpoczęcie prze ze mnie nauki w szkole. Ja braku ojca nie odczuwałem, może dlatego wyrosłem na to coś czym jestem. Ona odczuwała brak kogoś kogo może pokochać inną miłością niż do syna.
Aomine Daiki, lat 17 dowiedział się dzisiaj, że wszystko jest możliwe. Bo cholera przede mną stoi dwójka osób o nazwisku Kagami. Są do siebie tak podobni, że pewnie jak by byli dziećmi nie rozpoznał bym ich. I to wiem. Bo ma ją wspólne zdjęcie jako dzieci. Wyglądali identycznie. Miałem ochotę zwiać stąd gdzie pieprz rośnie.
Taiga wrócił do kuchni, moja mama rozmawiała z Torą, a ja miałem z jej ojcem. Nosz cholera lepiej być nie mogło.
Zaraz siedzieliśmy przy wspólnym stole. W 5. Nasi rodzice o czymś rozmawiali. Ja się ciekawiłem, kto się przyzna pierwszy do naszej znajomości. Tora jadła spokojnie to co przygotował jej brat. Sam Taiga się czym bardzo denerwował, i cholera ja nie wiem czy.
-Tak więc-odezwał się chłopak mojej mamy. Są w tym samym wieku i wyglądają, że znają się od zawsze. -Pobieramy się-cóż reakcja naszej trójki była podobna. Ja i Tora się zakrztusiliśmy, a Taiga prawie wypluł cole, którą akurat pił.
-Co proszę?!-wyrwało się naszych gardeł.
~~~
Wróciłem z nowym opowiadaniem. W sumie nie wiem nic o rodzinie Aomine, wiem tyle, że Kagami ma ojca. Więc dorobiłam mu siostrę, która... no cóż jak kto każdy Kagami. Liczę, że miło się czytało. Dajcie znać czy się podobało. Możecie też powiedzieć, co chcecie przeczytać lub też dać pomysł do tego. Tytuł jest aporopos jednej rzeczy, która dopiero co wyjdzie.
~~Natsu :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz